betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

Gra w zakładach sportowych to idealna rozrywka dla kibiców sportowych. Jeśli zakłady bukmacherskie nie są ci obce to na pewno znasz również sts zakłady oraz również polskiego bukmachera fortuna zakłady bukmacherskie.

Co w stoczni piszczy?


Jak pomóc zlikwidowanej 3 lata temu Stoczni Ustka? Nad takim zagadnieniem pochylą się radcy prawni Urzędu Miejskiego w Ustce. Władze są zaniepokojone sytuacją postoczniowych obiektów i brakiem inwestorów, którzy chcieliby je kupić. Przez to upadła firma nie może spłacić długów, m.in. wobec miasta, ZUS i banku BGŻ.
Stocznia Ustka, należąca do grupy kapitałowej Stoczni Szczecińskiej Porta Holding, upadła w 2002 r. ?Dorobiła? się zadłużenia sięgającego 40 mln zł i przekraczającego majątek firmy, wyceniany na 34 mln zł. Kłopoty firmy zaczęły się w już 1999 r. W obiektach upadłej stoczni od tego czasu powstały mniejsze przedsiębiorstwa, produkujące kadłuby jachtów.
Największą firmą działającą na terenach postoczniowych jest Stocznia Ustka sp. z o.o., która powstała trzy lata temu. Głównym udziałowcem spółki, posiadającym 70 proc. udziałów, jest Polish Baltic Company Przedsiębiorstwo Handlu Zagranicznego w Gdańsku. Utworzona przez PBC PHZ spółka dzierżawi halę produkcyjną. Odkupiła także dokumentację techniczną budowanych w niej łodzi laminatowych. Firma zatrudnia 35 osób i produkuje głównie łodzie ratunkowe z laminatów, wysyłane na cały świat, m.in. do Holandii, Rosji, Bułgarii, Wietnamu. W budynkach stoczni produkuje się także 4 typy łodzi rekreacyjnych, budowanych na podstawie starych łodzi ratunkowych.
Firmy powstałe na terenach upadłej stoczni zatrudniają ok. 200 osób. Tymczasem w okresie świetności stocznia zatrudniała 4,5 tys. osób.
Co dalej z ?pozostałościami? po niegdyś największym pracodawcy w powiecie? Czy ktoś kupi budynki i ziemię, czy też może obecna sytuacja będzie się ciągnęła latami?
- Przedsiębiorstwa, które są w stoczni tylko dzierżawią tereny i przez to nie inwestują w nie - zaznacza Jacek Graczyk, burmistrz Ustki. - Musimy ściągnąć też nowych inwestorów, bo ich przyjście oznacza podatki dla miasta i miejsca pracy dla mieszkańców.
Inną diagnozę sytuacji stoczni stawia jej likwidator. - Żeby istniejące tam przedsiębiorstwa mogły kupić tereny stoczni, trzeba je podzielić na małe działki, bo teraz wielki teren podzielony jest tylko na trzy części - zauważa Witold Nykiel, likwidator Stoczni Ustka. - Takie wielkie połacie są zbyt drogie dla istniejących tam firm. Nie stać ich na wykup.
Jak twierdzi Nykiel, podzielenie terenu na mniejsze działki byłoby atrakcyjniejsze dla przyszłych inwestorów.
Tymczasem sprzedażą działek postoczniowych zajmuje się właśnie komornik. Do zbycia przewidziany jest obecnie teren położony przy ul. Darłowskiej. Przygotowywane są także dwie następne. Czy znajdą się chętni?
Do sprawy wrócimy.


Wielkość przeszkadza

Od czasu upadku Stoczni Ustka w 2002 roku powstawało już wiele pomysłów zagospodarowania postoczniowych terenów, m.in. włączenia ich do Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Do dziś jednak nie udało się ich zrealizować, ani znaleźć inwestora, który kupiłby grunty. Zdaniem specjalistów, na przeszkodzie do tego stoją zbyt wielki rozmiary stoczniowych działek oraz brak planu zagospodarowania przestrzennego tych terenów.



7921 |19418 |17013 |5535 |5281 |14710 |2380 |17762 |16549 |1203 |