betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

Gra w zakładach sportowych to idealna rozrywka dla kibiców sportowych. Jeśli zakłady bukmacherskie nie są ci obce to na pewno znasz również sts zakłady oraz również polskiego bukmachera fortuna zakłady bukmacherskie.

Samochody jak kamfora


Po trzydziestu minutach właściciel wypożyczalni pojechał do domu klienta. Tam żona Zbigniewa H. wyjaśniła, że mąż był kilkanaście minut wcześniej, zrobił jej awanturę, zabrał swoje rzeczy i wyjechał. Kobieta powiedziała również, że jej ślubny zadłużony jest w kilku bankach, kiedyś wyłudził jakieś auto z komisu, a ostatnio „wyczyścił” jej konto z pięciu tysięcy złotych.Przerażony właściciel wypożyczalni zadzwonił do Zbigniewa H. na telefon komórkowy – mężczyzna był już na trasie do Poznania – i pod pretekstem konieczności wymiany samochodu zawrócił go z trasy. Tym razem wszystko skończyło się dobrze, samochód wrócił do wypożyczalni, a Zbigniew H. trafił na „czarną listę”.Mniej szczęścia mieli jednak właściciele tej samej wypożyczalni28 czerwca. Wtedy zgłosił się do nich 26-letni mieszkaniec Pabianic, Adam K. i wypożyczył lanosa na trzy dni w celu jazdy do Gdańska. Gdy przyszedł czas zwrotu auta, w wypożyczalni zjawił się Adam K. z zaświadczeniem z poleskiego komisariatu, że samochód skradziono mu pod stadionem ŁKS.Kilka dni temu ten sam mężczyzna (ponoć poszukiwany przez policję) wraz z kolegą pojawili się w wypożczalni w Śródmieściu i chcieli wypożyczyć kolejny samochód. Właściciele jednak, uczuleni przez kolegów z Górnej, nie dali się nabrać. Nabrali się jednak kilka dni później. 6 lipca przyszedł 40-letni Jacek S., który stwierdził, że potrzebuje samochodu, gdyż musi jechać nad morze po rodzinę. Przedstawił dokumenty, wpłacił kaucję i wyjechał daewoo lanosem. Po dwóch dniach w komisariacie w Poddębicach zgłosił kradzież auta. Dwanaście godzin później telefonicznie powiadomił o fakcie wypożyczalnię. Gdy właściciel wypożyczalni pojechał do domu Jacka S. przy ul. Tagorego, trafił na melinę. Jacka S. nie było. Zagadywani o niego sąsiedzi chowali się w mieszkaniach i nic nie chcieli powiedzieć.Właściciele wypożyczalni, widząc jak rozrasta się skala kradzieży samochodów, postanowili się zjednoczyć. Telefonicznie powiadamiają się o podejrzanych klientach i wprowadzili tzw. czarną listę.– Sytuacja doprowadziła do tego, że teraz na każdego klienta patrzymy podejrzliwie – mówi jeden z właścicieli poleskiej wypożyczalni samochodów. – A już najmniej zaufania mamy do tych, którzy chcą samochód na dwa - trzy dni i mówią, że jadą odebrać rodzinę znad morza.– Uczymy się na błędach – dodaje właściciel wypożyczalni na Górnej. – Kiedyś do wypożyczenia samochodu wymagaliśmy dowodu osobistego i prawa jazdy, teraz klient musi przedstawić jeszcze zaświadczenie o zatrudnieniu, a zanim wydamy mu auto, potwierdzamy jeszcze czy i gdzie pracuje.



6179 |10969 |17228 |19036 |19477 |14018 |8240 |14883 |12761 |169 |